Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świdnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świdnica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 maja 2016

Aktywna majówka: Krapkowicki Bieg Uliczny/ Bieg Goplany/Bieg Wokół Rancza o puchar Wójta Gminy Czernica

Krapkowicki Bieg Uliczny - przed startem.
(fot. Jacek)
Emocje związane z ORLEN Warsaw Marathon nadal nie pozwalały o sobie zapomnieć. Uczestnictwo w tak prestiżowym biegu stanowiło unikalne przeżycie. Jednak trzeba było wrócić do rzeczywistości. Na horyzoncie widniała perspektywa kolejnych zawodów. Początek maja stanowił intensywny okres startowy. Przystąpiłem do niego odczuwając zmęczenie. Regeneracja okazała się zbyt krótka - napięty kalendarz. Dręczyły mnie uporczywe dolegliwości, wynikające z przeciążeń organizmu doznanych podczas walki na ulicach Warszawy. Pomimo przeciwności losu serię zawodów ukończyłem odnotowując przyzwoite wyniki.

XXXIV Krapkowicki Bieg Uliczny (10 km, Polar Flow) - 01.05.2016:

Mogłoby się wydawać, iż Krapkowicki Bieg Uliczny stanowił idealną szansę do ustanowienia nowego rekordu życiowego. Była to jedynie iluzja... Wprawdzie trasa posiadała atest PZLA, ale jej profil charakteryzował się licznymi podbiegami. Zmagania ukończyłem z czasem 00:38:13 (03:49 min/km). Wynik gorszy o 13 sekund od mojego rezultatu ustanowionego podczas marcowej 3. Dziesiątki Wroactiv.
Przed startem nie wiedziałem na co się nastawiać. Odczuwałem ból w okolicy kolana. Niepokoiłem się, że zostanę zmuszony do biegu w tempie rekreacyjnym. Adrenalina towarzysząca zawodom wpłynęła na mnie pozytywnie. Zapomniałem o niedogodnościach. Rywalizacja wyszła na pierwszy plan. Rozpocząłem zdecydowanie zbyt szybkim tempem. Około 2 km dobiegła do mnie czołówka kobiet. Niestety na 7 km osłabłem płacąc karę za nierozsądne gospodarowanie siłami. Wówczas zajmowałem jeszcze 17. miejsce. Ostatecznie uplasowałem się na odległej 28. pozycji.
Moje aktualne możliwości pozwalają na przebiegnięcie 10 km dystansu w czasie wynoszącym około 36 minut 45 sekund (średnie tempo 03:41 min/km). Plan ten postaram się zrealizować 12 czerwca w Nysie - trasa sprzyjająca biciu rekordów. Będzie to sprawdzian generalny przed startem w 4. PKO Nocny Wrocław Półmaraton. Miesiąc przygotowań, które niedługo zapoczątkuję powinien zakończyć się osiągnięciem upragnionego celu. Dotychczas nie nastawiałem się na 10 km dystanse. Stanowiły one dla mnie jedynie solidne jednostki treningowe.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Bieg Noworoczny - inauguracja sezonu biegowego w Świdnicy

Do rywalizacji przystąpiłem z numerem 221.
(fot. Facebook)
Tradycją jest, iż w Świdnicy sezon biegowy rozpoczyna styczniowy Bieg Noworoczny. Ta organizowana od lat przez Ośrodek Sportu i Rekreacji impreza gromadzi nie tylko mieszkańców miasta, ale także osoby przyjezdne (m.in. Strzegomska Dwunastka). Po dwuletniej przerwie areną zmagań sportowych ponownie stał się Park Centralny. Współzawodniczyły zarówno dzieci jak i osoby dorosłe. Poszczególne dystanse dopasowano do kategorii wiekowych - od 100 m dla "Skrzatów" po 4 km dla "Seniorów"/"Oldbojów".
W Biegu Noworocznym wziąłem udział po raz pierwszy. Jako Świdniczanin wypadało skorzystać z okazji. Na halę sportową przy ul. Pionierów Ziemi Świdnickiej doszedłem kilkanaście minut po godzinie dziesiątej. Proces zapisu odbył się błyskawicznie. Otrzymałem numer 221. Do momentu startu mojej kategorii pozostały 3 godziny (Senior). Czas ten w pierwszej kolejności poświęciłem na rekonesans trasy wspólnie ze znajomymi. Obeszliśmy kilometrową pętlę. Pierwsze spostrzeżenia dotyczyły nawierzchni. Z racji odwilży miejscami było dość ślisko. Później spacerowałem po parku wspólnie z Markiem Musiałem (uczestnik wszystkich edycji Maratonu Wrocławskiego) poświęcając czas ten rozmową na temat biegania. Kolejne minuty mijały błyskawicznie. Z racji niskiej temperatury postanowiłem nieco ogrzać się w hali. Następnie obserwowałem sportowe zmagania koleżanek i kolegów z naszej świdnickiej ekipy. Wśród "Oldbojek" zwyciężyła Halinka Szczęsna-Radzikowska. Z kolei  Marek Musiał wywalczył 3. miejsce w kategorii "Nestorów".

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Biegowa wyprawa na zaporę wodną

Na koronę tamy prowadzi kilkusetmetrowy podbieg.
(fot. źródło własne)
Jezioro Bystrzyckie stanowi jedną z lokalizacji najchętniej odwiedzanych przez Świdniczan w czasie wolnym. To malownicze miejsce pozwala na zaczerpnięcie chwili odprężenia oraz oderwanie się od monotonii dnia codziennego. Zwany również Jeziorem Lubachowskim akwen leży w Górach Sowich - dolina przełomu Bystrzycy.
Wraz z początkiem XX wieku po wybudowaniu zbiornika wzniesiono na nim imponującą zaporę wodną. Konstrukcja stanowi nie tylko fundamentalny element ochrony przeciwpowodziowej, czy źródło zaopatrzenia okolicznej ludności w wodę i energię elektryczną. Pełni rolę punktu widokowego, z którego rozciąga się sceneria otoczonego przez wzgórza Jeziora Bystrzyckiego. Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową MapaKultury.pl. Zawiera ona dokładne informacje na temat zbiornika i tamy.
Trasa wiodąca ze Świdnicy na zaporę wodną jest rozwiązaniem niezwykle popularnym. Umiarkowany dystans, korzystne ukształtowanie terenu, atrakcje turystyczne są czynnikami sprzyjającymi biegaczom i rowerzystom. Zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim tamtejsze drogi pełne są osób aktywnych fizycznie.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Mroźny maraton noworoczny...

Okolice Bystrzycy Górnej. Widok w kierunku Gór Sowich.
(fot. Jacek)
Tak ekstremalnego otwarcia biegowego Nowego Roku chyba nikt się nie spodziewał. Bynajmniej nie ja. Gdy w Sylwestrowy wieczór ukończyłem ostatni z treningów wykonanych w 2015 roku warunki atmosferyczne, które dotychczas rozpieszczały dolnośląskich biegaczy były przyzwoite. Temperatura oscylowała w granicach 0 stopni Celsjusza, co jak na przełom grudnia/stycznia było rezultatem zadowalającym. Można było biegać w koszulce z długim rękawem (oczywiście mając pod spodem ubraną bieliznę termoaktywną). W kurtce organizm najzwyczajniej przegrzewał się. Tego dnia bez problemu pokonałem tradycyjne 15,5 km na obszarze Świdnicy. Po zakończonym treningu oczekiwałem nadejścia 1 stycznia...
Zima zaatakowała nad ranem. Biały puch błyskawicznie przykrył miasto. Zrobiło się ślisko i mroźno. W kolejnych dwóch dniach temperatura odczuwalna spadła do poziomu zaledwie -15 stopni Celsjusza. Warunki do uprawiania sportu były fatalne. Istniało ryzyko odniesienia urazu, choćby na skutek upadku spowodowanego poślizgnięciem się. Trudno było uwierzyć, iż jeszcze przed tygodniem panowała wiosenna aura, którą odczuliśmy podczas oficjalnego treningu na trasie Półmaratonu Ślężańskiego.
Na szczęście wymagająca hartu ducha pogoda nie pokrzyżowała naszych biegowych planów noworocznych. Ustanowiony program został zrealizowany. Osobiście przekonałem się na własnej skórze, że bieganie w ekstremalnych warunkach jest nie tylko możliwe, ale dzięki wspaniałemu towarzystwu kompanów sprawia dużą przyjemność. Jeszcze przed kilkoma dniami z powodu nadchodzącej zimy obawiałem się konieczności zredukowania treningów na świeżym powietrzu. Jednak po przetrwaniu pierwszych dni stycznia sądzę, iż do marca nic nas już nie zaskoczy. Umiarkowana strefa klimatyczna sprzyja bieganiu w każdą pogodę. Należy jedynie zachować rozsądek, ostrożność oraz słuchać własnego organizmu.

czwartek, 12 listopada 2015

VIII Bieg Niepodległości - Świdnica 2015

Jedyne zdjęcia, na którym zostałem uwieczniony w kadrze.
(fot. Mariusz Wiszczuk)
Z okazji Narodowego Święta Niepodległości w dniu 11 listopada Polskę zalała fala różnorodnych imprez okolicznościowych. Wśród nich znalazły się eventy biegowe. Świdnica na owej płaszczyźnie nie okazała się wyjątkiem. Już po raz ósmy Ośrodek Sportu i Rekreacji zorganizował bieg niepodległościowy. 
To mające rekreacyjny charakter wydarzenie według oficjalnych danych zgromadziło ponad tysiąc uczestników w pełnym przekroju wiekowym. Na starcie stanęły rodziny z dziećmi, młodzież, seniorzy, reprezentacje szkolne oraz przedstawiciele różnych ruchów miejskich, także tych biegowych. Zawodników nie odstraszyły opady deszczu, które tego dnia były zjawiskiem wyjątkowo intensywnym.

VIII Bieg Niepodległości rozegrał się na liczącej 1250 m rundzie. Maksymalnie do pokonania zostało wyznaczonych pięć okrążeń - 5000 m. Każdy sam decydował o tym jaki dystans przebiegnie. Tego dnia rywalizacja odeszła w cień. Liczyło się uczczenie niepodległości kraju poprzez aktywną inicjatywę spędzenia wolnego czasu.
Moment biegu wspominam pozytywnie. Start nastąpił na wysokości Wieży Ratuszowej w samo południe - choć biorąc pod uwagę datę odzyskania przez Polskę niepodległości mógł odbyć się o godzinie 11:11. Posiadający okazjonalne koszulki (białe lub czerwone) uczestnicy ustawili się w taki sposób, aby utworzyć widzianą z lotu ptaka flagę Polski. Interesująca trasa wiodła kostką brukową po świdnickim Rynku oraz uliczkami z nim sąsiadującymi. Należało uważać, aby nie doznać kontuzji. O upadek na śliskim bruku było naprawdę nietrudno. Oczywiście przebiegłem najdłuższy dystans - zapis trasy na Endomondo. Dwudziestominutowy wysiłek nie stanowił dla mnie tego dnia jedyną aktywność. Po zakończonym biegu odbyłem dodatkowo 11 km trening.

niedziela, 8 listopada 2015

I RST Półmaraton Świdnicki, czyli mój debiut biegowy

Podczas ceremonii dekoracji dla najlepszych Świdniczan.
(fot. ramone)
Popularność biegania zatacza w Polsce coraz to większy krąg. Z roku na rok przybywa osób, które jako formę spędzania wolnego czasu wybrały ten jakże przystępny sport. Biegowa moda opanowała również Świdnicę. 7 listopada miała miejsce pierwsza edycja Półmaratonu Świdnickiego. Sponsorem tytularnym imprezy została firma informatyczna RST. Nagrody finansowe dla najlepszych sportowców okazały się magnesem, który skutecznie przyciągnął m.in. bezkonkurencyjnych Kenijczyków.

Trasa półmaratonu wiodła obszarem powiatu świdnickiego. O godzinie 11:00 ze świdnickiego Rynku grupa około 1100 zawodników przystąpiła do rywalizacji. Następnie peleton mijał kolejno Opoczkę, Bojanice, Burkatów, Bystrzycę Dolną. Metę zmagań zlokalizowano na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Świdnicy. Profil charakteryzował się kilkoma krótkimi podbiegami, jednakże można zaliczyć go do grona płaskich. Nie stanowił on dla mnie zaskoczenia. Trasę znałem jak własną kieszeń. Nie tylko ze względu na treningi biegowe, które odbyłem przed imprezą. Od ponad dekady jeżdżę tamtejszymi drogami na rowerze. Główną trudność stanowiły niesprzyjające warunki atmosferyczne w postaci wiejącego wiatru oraz padającego deszczu.