poniedziałek, 4 stycznia 2016

Mroźny maraton noworoczny...

Okolice Bystrzycy Górnej. Widok w kierunku Gór Sowich.
(fot. Jacek)
Tak ekstremalnego otwarcia biegowego Nowego Roku chyba nikt się nie spodziewał. Bynajmniej nie ja. Gdy w Sylwestrowy wieczór ukończyłem ostatni z treningów wykonanych w 2015 roku warunki atmosferyczne, które dotychczas rozpieszczały dolnośląskich biegaczy były przyzwoite. Temperatura oscylowała w granicach 0 stopni Celsjusza, co jak na przełom grudnia/stycznia było rezultatem zadowalającym. Można było biegać w koszulce z długim rękawem (oczywiście mając pod spodem ubraną bieliznę termoaktywną). W kurtce organizm najzwyczajniej przegrzewał się. Tego dnia bez problemu pokonałem tradycyjne 15,5 km na obszarze Świdnicy. Po zakończonym treningu oczekiwałem nadejścia 1 stycznia...
Zima zaatakowała nad ranem. Biały puch błyskawicznie przykrył miasto. Zrobiło się ślisko i mroźno. W kolejnych dwóch dniach temperatura odczuwalna spadła do poziomu zaledwie -15 stopni Celsjusza. Warunki do uprawiania sportu były fatalne. Istniało ryzyko odniesienia urazu, choćby na skutek upadku spowodowanego poślizgnięciem się. Trudno było uwierzyć, iż jeszcze przed tygodniem panowała wiosenna aura, którą odczuliśmy podczas oficjalnego treningu na trasie Półmaratonu Ślężańskiego.
Na szczęście wymagająca hartu ducha pogoda nie pokrzyżowała naszych biegowych planów noworocznych. Ustanowiony program został zrealizowany. Osobiście przekonałem się na własnej skórze, że bieganie w ekstremalnych warunkach jest nie tylko możliwe, ale dzięki wspaniałemu towarzystwu kompanów sprawia dużą przyjemność. Jeszcze przed kilkoma dniami z powodu nadchodzącej zimy obawiałem się konieczności zredukowania treningów na świeżym powietrzu. Jednak po przetrwaniu pierwszych dni stycznia sądzę, iż do marca nic nas już nie zaskoczy. Umiarkowana strefa klimatyczna sprzyja bieganiu w każdą pogodę. Należy jedynie zachować rozsądek, ostrożność oraz słuchać własnego organizmu.

Zimowe krajobrazy zachęcają do biegania.
(fot. Marek)


01.01.2016 (Nowy Rok) - trening sylwestrowo-noworoczny (zdjęcia)


Dzięki zainicjowanemu ze strony Jacka pomysłowi, dnia 1 stycznia w samo południe grupa spotkała się na szutrowej bieżni lekkoatletycznej (Ośrodek Sportu i Rekreacji w Świdnicy). Po wzajemnych życzeniach i symbolicznym skosztowaniu szampana przebiegliśmy kilka 400-metrowych okrążeń (jest to jedyna pełnowymiarowa bieżnia w Świdnicy). Nie zabrakło wspólnego zdjęcia ze świdnickimi piłkarzami, którzy od lat gromadzą się na spotkaniu noworocznym. Wielka szkoda, że wśród nas nie mogły zjawić się wszystkie osoby. Ze względu na obowiązki zabrakło m.in. Sylwii oraz Tomka. Świetna atmosfera dzięki nim byłaby wówczas jeszcze lepsza.

 Trening sylwestrowo-noworoczny. Spotkanie z piłkarzami.
(fot. Marek, Jacek)

Po zakończonym spotkaniu razem ze Staszkiem i Darkiem pokonaliśmy ponad 15 km przemierzając szosy wiodące w sąsiedztwie Świdnicy (Endomondo). Pomimo panującej na drodze chlapy biegło się dobrze. W końcowej fazie ze względu na wychłodzenie organizmu odczuwałem zmęczenie. Jednak dobrze, że nie zdecydowaliśmy się na dodatkowe pokonanie podbiegu w kierunku Modliszowa. Tego dnia byłby to dla mnie zbyt optymistyczny scenariusz. Zwłaszcza, iż przed wydarzeniami mającymi miejsce na OSiR-e przebiegłem dodatkowo około 9 km delektując się zimowym krajobrazem, który nawet w mieście potrafi pozytywnie zaskoczyć (Endomondo).

 Świdnica pierwszego dnia Nowego Roku: most w Parku Centralnym oraz Zalew Witoszówka.
(fot. źródło własne)

02.01.2016 - trening świdnicki


Po Nowym Roku zima zaatakowała na dobre. Pomimo tego Sylwia, Jacek, Staszek i Ja wybraliśmy się wspólnie potrenować. Według początkowych założeń mieliśmy ruszyć na Bystrzycę Górną. Tego dnia drogi były jednak zbyt śliskie. W takiej sytuacji nie warto niepotrzebnie ryzykować. Po szybkiej zmianie planów pokonaliśmy dystans półmaratonu okrążając niemalże całą Świdnicę (Endomondo). Zimowy ubiór nie uratował nas przed zimnem. Skutki mrozu odczuły zwłaszcza dłonie, które przy tak niskich temperaturach nie są w stanie skutecznie ochronić żadne rękawiczki. Między zabudowaniami byliśmy nieco osłonięci przed dokuczliwym wiatrem, jednakże na otwartych przestrzeniach nie było odpowiedniej metody ochronnej - mróz dawał się we znaki (-10 stopni Celsjusza).
Trening minął bardzo szybko. Wspólne towarzystwo zrekompensowało uczucie chłodu (sami zapewne nie wybralibyśmy się na bieg). Satysfakcja z wykonanej pracy pozostała ogromna. Bieganie po mieście na długich dystansach jednak może należeć do przyjemnych. 

03.01.2016 - cotygodniowe spotkanie biegowe (zdjęcia)


Ostatni dzień noworocznego maratonu przyniósł zaskoczenie. Oczywiście nie ze względu na temperaturę powietrza, która tak jak zapowiadano osiągnęła wartość około -15 stopni Celsjusza. Niespodzianka dotyczyła górskiej trasy (Endomondo), którą poprowadził nas Marek Musiał (jako zawodnik m.in. ukończył wszystkie edycje Maratonu Wrocławskiego). Ukształtowanie terenu było wymagające. Liczne, długie podbiegi oscylowały momentami na poziomie przekraczającym nawet 25% nachylenie. Podłoże nie należało do przyjemnych. Grząski śnieg stanowił dodatkowe utrudnienie. Przebiegliśmy około 13 km wśród malowniczych górskich krajobrazów, które zrekompensowały wspólny wysiłek. Trasa godna polecenia. Warto się wybrać w ten położony na północnym krańcu Gór Sowich rejon.
Na zakończenie rewelacyjnego spotkania zostaliśmy ugoszczeni przez Marka Musiała. Bardzo miły gest, za który jesteśmy wdzięczni. Mogliśmy się ogrzać, napić ciepłej herbaty oraz poczęstować słodkościami. 

Trening w okolicach Bystrzycy Górnej.
(fot. Jacek)

Postanowienie noworoczne - ORLEN Warsaw Marathon


Dotychczas nie wyznaczałem postanowień noworocznych. Nie miały one dla mnie większego znaczenia, gdyż nie prowadziły do konkretnego celu. W tym roku sytuacja diametralnie zmieniła się. Moim głównym zadaniem jest ukończenie ORLEN Warsaw Marathon w czasie poniżej 3 h. Będzie to dla mnie pierwszy start na dystansie maratonu - mój najdłuższy dotychczasowy bieg wiąże się z pokonaniem 35,5 km (Endomondo).
Pod koniec 2015 roku nawet nie myślałem o starcie w maratonie (do tego tak prestiżowym, zorganizowanym na ogromną skalę). Dzięki namowom Sylwii i Jacka podjąłem decyzję po niedzielnym treningu. Przemyślałem rozmowę i zapisałem się. Szkoda byłoby zaprzepaścić profity z dotychczasowych treningów. Biegam regularnie. Forma jest całkiem niezła - wyższa od czasu rywalizacji w Półmaratonie Świdnickim. Marzec odpowie na pytanie czy życiowa (Półmaraton Ślężański). Jeżeli ową się okaże to trzeba z niej korzystać teraz ponieważ może już nie powrócić.
Sam nigdy nie zdecydowałbym się na tego typu krok. To dla mnie zupełnie nowa przygoda. Zostałbym raczej przy startach w dolnośląskich półmaratonach ze szczególnym uwzględnieniem Półmaratonu Ślężańskiego, Półmaratonu Świdnickiego oraz mającego ponoć zadebiutować w kalendarzu biegowym Półmaratonu Pieszyce-Bielawa-Dzierżoniów.


Reasumując: wspólny biegowy maraton noworoczny wypadł imponująco. Jeszcze nigdy o tej porze nie miałem tak pozytywnych odczuć. Idealne wejście w 2016 rok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz