niedziela, 28 lutego 2016

"Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych" - aktywne upamiętnienie bohaterów narodowych

Trofea wywalczone za zajęcie 2. miejsca.
(fot. źródło własne)
W 2011 roku ustanowiono święto narodowe upamiętniające żołnierzy antykomunistycznego podziemia. Corocznie dnia 1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Świętu towarzyszy wiele inicjatyw społecznych - także tych sportowych.
Po raz czwarty Fundacja Wolność i Demokracja zorganizowała biegowo-edukacyjny projekt o nazwie „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Swoim zasięgiem objął on ponad 160 miast. Jednym z nich były Świebodzice, do których udała się nasza ekipa.
Świebodzicka impreza składała się z dwóch części. W pierwszej uczestnicy pokonali honorowy dystans 1963 metrów (nawiązanie do daty śmierci ostatniego z Żołnierzy Wyklętych - Józefa Franczaka). Druga dotyczyła rywalizacji sportowej na dystansie 5 km lub 10 km. Każdy mógł dokonać wyboru dystansu.

 W pakietach startowych otrzymaliśmy okolicznościowe koszulki (sylwetki Żołnierzy Wyklętych), w których przebiegliśmy honorowe 1963 m.
(fot.Paweł Zanin/Sebastian Biały)

Osobiście udział wziąłem w rywalizacji na 10 km. Arenę zmagań stanowiły leśne ścieżki przebiegające obszarem Książańskiego Parku Krajobrazowego. Pofałdowana trasa nie należała do łatwych. Bieg wymagał od zawodników interwałowego tempa. Liczne podbiegi i zbiegi dawały się we znaki.
Do rywalizacji przystąpiłem z zamiarem walki o czołowe lokaty. Podczas startu zająłem frontową pozycję. Po kilometrze znalazłem się w trzyosobowej czołówce. Systematycznie powiększaliśmy przewagę nad resztą stawki. Jasne stało się, że to właśnie między sobą rozegramy walkę o kolejność na podium. Kluczowy moment biegu nastąpił tuż po minięciu 8 km. Najpierw na ostatnim z podbiegów tempa nie wytrzymał jeden ze współtowarzyszy. Następnie na zbiegu  (muszę popracować nad poprawą tego elementu) prowadzącym w kierunku mety oderwał się ode mnie późniejszy zwycięzca. Zawody ukończyłem na 2. miejscu z kilkunastosekundową stratą. Czas biegu wyniósł 00:37:43 - Polar Flow. Może gdybym przed rywalizacją zrezygnował z prawie 7 km rozgrzewki scenariusz potoczyłby się dla mnie bardziej korzystnie. Zaoszczędziłbym wówczas więcej sił, jednakże nie ma co gdybać.

 Zdjęcia z momentu startu oraz chwili dotarcia do mety.
(fot. Sebastian Biały)

Świebodzice okazały się szczęśliwym miejsce nie tylko dla mnie. Halinka zwyciężyła wśród kobiet na odcinku 10 km, a Magda zajęła 3. miejsce w biegu na 5 km. Rewelacyjnie pobiegła Sylwia, której pomimo choroby niewiele zabrakło do podium (10 km).
Podczas ceremonii dekoracji otrzymaliśmy pamiątkowe dyplomy oraz ciekawie wyglądające statuetki zaprojektowane na wzór wilczego łba.



Moment dekoracji./Wyjazd do pobliskich Świebodzic zakończył się dla nas sukcesem.
(fot. Tomek)

Wypada jedynie żałować, że w naszej Świdnicy organizatorzy nie pokusili się o zorganizowanie imprezy z uwzględnieniem rywalizacji sportowej. Odbył się jedynie bieg honorowy. Może za rok sytuacja ulegnie zmianie. Wiele osób wybrało konkurencyjną ofertę miast sąsiadujących kosztem świdnickiego eventu, właśnie ze względu na brak zawodów. Zawsze o wiele milej jest odnotowywać dobre rezultaty w rodzinnym mieście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz