![]() |
| Wspólna rozgrzewka przy Stadionie Miejskim. (fot. Tomasz Hołod) |
3. Dziesiątka Wroactiv była decydującym sprawdzianem przed walką na trasie wiodącej dookoła Masywu Ślęży. 10 km bieg zweryfikował formę. Zawody ukończyłem z przyzwoitym jak na moje aktualne możliwości czasem 00:38:00. Wynik mogę uznać za rekord życiowy. Wprawdzie podczas 15 km XIV Zimowego Biegu Trzech Jezior pokonałem pierwsze 10 km (punkt pomiaru czasu) o kilkadziesiąt sekund szybciej, jednakże crossowa trasa w Trzemesznie nie należała do grona atestowanych. We Wrocławiu było wręcz przeciwnie, a więc czas uznaję za oficjalny. Oczywiście liczę na jego szybką poprawę.
Bezpośrednio po biegu odczuwałem niedosyt. Chciałem osiągnąć średnią 03:45-03:46 min/km (tak jak miało to miejsce na dłuższym dystansie w Trzemesznie). Po przekroczeniu linii mety zegarek sportowy wskazał 03:48 min/km.
Od samego początku biegłem ze złym samopoczuciem. Niska temperatura powietrza spowodowała odczuwalne bóle ścięgien Achillesa, piszczeli, łydek oraz ud. Rozgrzewka nie okazała się efektywna. Z racji konieczności zajęcia dobrego miejsca na starcie dość szybko ustawiłem się w sektorze. Z podziwem patrzyłem na osoby ubrana całkowicie na krótko. Tego dnia temperatura oscylowała na poziomie 0 stopni Celsjusza.
Mój organizm był osłabiony z powodu trwającego ponad tydzień przeziębienia. Tętno wynosiło średnio o 10 uderzeń na minutę więcej niż zazwyczaj. Ponadto katar dość mocno uprzykrzał rywalizację - nie mogłem swobodnie oddychać.
Trasa 3. Dziesiątki Wroactiv należała do płaskich. Główną trudność stanowił odczuwalny na poszczególnych odcinkach wiatr. Tradycyjnie przeszarżowałem początek biegu - momentami tempo wynosiło 03:15 min/km. Po minięciu 2 km osłabłem. Zanim przekroczyłem pierwszy punkt pomiaru czasu (5 km) minęło prawie 18,5 minuty. W drugiej połowie dystansu systematycznie traciłem kolejne pozycje. Metę osiągnąłem dopiero na 89. miejscu z ponad 1300 osobowej stawki (39. miejsce - M30). Z drugiej strony cieszy fakt, że nawet w momentach kryzysu jestem w stanie biec na przyzwoitym poziomie. Potrafię przetrzymać kryzys poruszając się niewiele wolniej niż normalnie.
Start i metę zlokalizowano pod Stadionem Miejskim we Wrocławiu, wybudowanym na okoliczność Euro 2012. Świetna okazja do zobaczenia obiektu z bliska. Finiszowanie pod tak imponującym obiektem było miłym odczuciem. Wcześniej okrążyliśmy stadion zarówno podczas rozgrzewki jak i samego biegu.
Biuro zawodów zlokalizowano wewnątrz areny. Idealne rozwiązanie, gdyż Stadion Miejski dysponuje bogatą infrastrukturą. Oferował biegaczom szatnie, natryski, toalety, depozyt oraz ogrzewane pomieszczenia, w których można było przeczekać do momentu startu.
Do gustu przypadł pakiet startowy. Najlepszy jaki miałem do tej pory okazję dostać. Czapka zimowa oraz chusta na szyję firmy Brubeck okazały się trafnym pomysłem. Wielu biegaczy z racji zimowej aury wykorzystało otrzymane gadżety już podczas samego biegu.
3. Dziesiątka Wroactiv to najprawdopodobniej najsilniej obsadzony spośród dziesięciokilometrowych biegów ulicznych na Dolnym Śląsku. Debiut na 10 000 m dystansie właśnie we Wrocławiu okazał się idealnym rozwiązaniem. Dystans ten w przyszłości będę traktował treningowo. Główne cele skupiam wokół moich ulubionych 21 km. Sobótka już czeka...
KB Sobótka przed startem./Pierwsze chwile na trasie.
(fot. FotoVideo Sobótka/Daniel Smaga)
Bezpośrednio po biegu odczuwałem niedosyt. Chciałem osiągnąć średnią 03:45-03:46 min/km (tak jak miało to miejsce na dłuższym dystansie w Trzemesznie). Po przekroczeniu linii mety zegarek sportowy wskazał 03:48 min/km.
Od samego początku biegłem ze złym samopoczuciem. Niska temperatura powietrza spowodowała odczuwalne bóle ścięgien Achillesa, piszczeli, łydek oraz ud. Rozgrzewka nie okazała się efektywna. Z racji konieczności zajęcia dobrego miejsca na starcie dość szybko ustawiłem się w sektorze. Z podziwem patrzyłem na osoby ubrana całkowicie na krótko. Tego dnia temperatura oscylowała na poziomie 0 stopni Celsjusza.
Mój organizm był osłabiony z powodu trwającego ponad tydzień przeziębienia. Tętno wynosiło średnio o 10 uderzeń na minutę więcej niż zazwyczaj. Ponadto katar dość mocno uprzykrzał rywalizację - nie mogłem swobodnie oddychać.
2 km - nawrót na alei Śląskiej./9 km - powrót na Stadion Miejski.
(fot. Katarzyna Rokosz/Sławomir Wiśniewski)
Start i metę zlokalizowano pod Stadionem Miejskim we Wrocławiu, wybudowanym na okoliczność Euro 2012. Świetna okazja do zobaczenia obiektu z bliska. Finiszowanie pod tak imponującym obiektem było miłym odczuciem. Wcześniej okrążyliśmy stadion zarówno podczas rozgrzewki jak i samego biegu.
Biuro zawodów zlokalizowano wewnątrz areny. Idealne rozwiązanie, gdyż Stadion Miejski dysponuje bogatą infrastrukturą. Oferował biegaczom szatnie, natryski, toalety, depozyt oraz ogrzewane pomieszczenia, w których można było przeczekać do momentu startu.
Finisz pod Stadionem Miejskim we Wrocławiu. Czas biegu - 00:38:00.
(fot. Marcin Kowalczyk /Datasport)
Do gustu przypadł pakiet startowy. Najlepszy jaki miałem do tej pory okazję dostać. Czapka zimowa oraz chusta na szyję firmy Brubeck okazały się trafnym pomysłem. Wielu biegaczy z racji zimowej aury wykorzystało otrzymane gadżety już podczas samego biegu.
Numer startowy wraz z medalem.
(fot. źródło własne)
3. Dziesiątka Wroactiv to najprawdopodobniej najsilniej obsadzony spośród dziesięciokilometrowych biegów ulicznych na Dolnym Śląsku. Debiut na 10 000 m dystansie właśnie we Wrocławiu okazał się idealnym rozwiązaniem. Dystans ten w przyszłości będę traktował treningowo. Główne cele skupiam wokół moich ulubionych 21 km. Sobótka już czeka...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz