poniedziałek, 14 marca 2016

3. Dziesiątka Wroactiv - sprawdzian przed Półmaratonem Ślężańskim

Wspólna rozgrzewka przy Stadionie Miejskim.
(fot. Tomasz Hołod)
Zaledwie kilka dni pozostało do inauguracji Półmaratonu Ślężańskiego. Z racji odbywających się w ramach owej imprezy Mistrzostw Powiatu Świdnickiego jest to wydarzenie dla mnie ważne, do którego przygotowywałem się przez okres jesienno-zmimowy. 
3. Dziesiątka Wroactiv była decydującym sprawdzianem przed walką na trasie wiodącej dookoła Masywu Ślęży. 10 km bieg zweryfikował formę. Zawody ukończyłem z przyzwoitym jak na moje aktualne możliwości czasem 00:38:00. Wynik mogę uznać za rekord życiowy. Wprawdzie podczas 15 km XIV Zimowego Biegu Trzech Jezior pokonałem pierwsze 10 km (punkt pomiaru czasu) o kilkadziesiąt sekund szybciej, jednakże crossowa trasa w Trzemesznie nie należała do grona atestowanych. We Wrocławiu było wręcz przeciwnie, a więc czas uznaję za oficjalny. Oczywiście liczę na jego szybką poprawę.

KB Sobótka przed startem./Pierwsze chwile na trasie.
(fot. FotoVideo Sobótka/Daniel Smaga)

Bezpośrednio po biegu odczuwałem niedosyt. Chciałem osiągnąć średnią 03:45-03:46 min/km (tak jak miało to miejsce na dłuższym dystansie w Trzemesznie). Po przekroczeniu linii mety zegarek sportowy wskazał 03:48 min/km.
Od samego początku biegłem ze złym samopoczuciem. Niska temperatura powietrza spowodowała odczuwalne bóle ścięgien Achillesa, piszczeli, łydek oraz ud. Rozgrzewka nie okazała się efektywna. Z racji konieczności zajęcia dobrego miejsca na starcie dość szybko ustawiłem się w sektorze. Z podziwem patrzyłem na osoby ubrana całkowicie na krótko. Tego dnia temperatura oscylowała na poziomie 0 stopni Celsjusza.
Mój organizm był osłabiony z powodu trwającego ponad tydzień przeziębienia. Tętno wynosiło średnio o 10 uderzeń na minutę więcej niż zazwyczaj. Ponadto katar dość mocno uprzykrzał rywalizację - nie mogłem swobodnie oddychać.

Trasa 3. Dziesiątki Wroactiv należała do płaskich. Główną trudność stanowił odczuwalny na poszczególnych odcinkach wiatr. Tradycyjnie przeszarżowałem początek biegu - momentami tempo wynosiło 03:15 min/km. Po minięciu 2 km osłabłem. Zanim przekroczyłem pierwszy punkt pomiaru czasu (5 km) minęło prawie 18,5 minuty. W drugiej połowie dystansu systematycznie traciłem kolejne pozycje. Metę osiągnąłem dopiero na 89. miejscu z ponad 1300 osobowej stawki (39. miejsce - M30). Z drugiej strony cieszy fakt, że nawet w momentach kryzysu jestem w stanie biec na przyzwoitym poziomie. Potrafię przetrzymać kryzys poruszając się niewiele wolniej niż normalnie.

 2 km - nawrót na alei Śląskiej./9 km - powrót na Stadion Miejski.
(fot. Katarzyna Rokosz/Sławomir Wiśniewski)

Start i metę zlokalizowano pod Stadionem Miejskim we Wrocławiu, wybudowanym na okoliczność Euro 2012. Świetna okazja do zobaczenia obiektu z bliska. Finiszowanie pod tak imponującym obiektem było miłym odczuciem. Wcześniej okrążyliśmy stadion zarówno podczas rozgrzewki jak i samego biegu.
Biuro zawodów zlokalizowano wewnątrz areny. Idealne rozwiązanie, gdyż Stadion Miejski dysponuje bogatą infrastrukturą. Oferował biegaczom szatnie, natryski, toalety, depozyt oraz ogrzewane pomieszczenia, w których można było przeczekać do momentu startu.

 Finisz pod Stadionem Miejskim we Wrocławiu. Czas biegu - 00:38:00.
(fot. Marcin Kowalczyk /Datasport)

Do gustu przypadł pakiet startowy. Najlepszy jaki miałem do tej pory okazję dostać. Czapka zimowa oraz chusta na szyję firmy Brubeck okazały się trafnym pomysłem. Wielu biegaczy z racji zimowej aury wykorzystało otrzymane gadżety już podczas samego biegu.

Numer startowy wraz z medalem.
(fot. źródło własne)

3. Dziesiątka Wroactiv to najprawdopodobniej najsilniej obsadzony spośród dziesięciokilometrowych biegów ulicznych na Dolnym Śląsku. Debiut na 10 000 m dystansie właśnie we Wrocławiu okazał się idealnym rozwiązaniem. Dystans ten w przyszłości będę traktował treningowo. Główne cele skupiam wokół moich ulubionych 21 km. Sobótka już czeka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz